Menu Zamknij

Miasto mafii i koncernów. Trwa planowa gentryfikacja Warszawy.

Od lat narasta proces przejmowania dużych miast w Polsce przez zorganizowane grupy interesu. Miastem szczególnie dotkniętym tym zjawiskiem jest Warszawa, w której prowadzony jest konsekwentnie proces gentryfikacji kolejnych dzielnic.

O ile pojęcie gentryfikacji – polegającej na wymianie uboższych mieszkańców danego obszaru na osoby o wyższym statusie materialnym – dotyczy zazwyczaj procesu samoistnego, o tyle w przypadku Warszawy jest inaczej.

Gentryfikacja w wydaniu warszawskim to działanie mające na celu usunięcie dotychczasowych mieszkańców i przejęcie kolejnych dzielnic przez korporacje lub grupy półmafijne w celu wybudowania biurowców lub zasiedlenia tego miejsca swoimi pracownikami. Proces ten obejmuje wytworzenie nowej tkanki miejskiej, zamieszkałej przez swoisty prekariat posłuszny grupie sprawującej w tym miejscu władzę społeczną i ekonomiczną.

By osiągnąć powyższe cele, prowadzone są działania różnego typu, jednak robi się to konsekwentnie i planowo, utrudniając przebywanie w centrum miasta – i kolejnych przejmowanych dzielnicach – ludziom starszym dotychczas zamieszkującym ten teren.

Najgłośniejszym działaniem była – i jest nadal – akcja wywłaszczania lokatorów przedwojennych kamienic pod pretekstem regulowania praw spadkowych, w dużej części prowadzona w sposób kryminalny, z fikcyjnymi spadkodawcami i spadkobiercami przy udziale skorumpowanych urzędników i sądów. W przypadku szczególnie opornych lokatorów stosowano już groźby, przemoc, a nawet dokonano zabójstwa jednej z działaczek społecznych, Jolanty Brzeskiej. Sprawców wciąż nie ustalono.

Likwidowane są systematycznie ławki, by uniemożliwić odpoczynek. Można przejść przez całe kwartały Śródmieścia i nie napotkać ani jednej ławki – rzecz niespotykana w
innych miastach Europy. Uderza to też w turystów, jednak dodatkowym celem jest zmuszenie tych ostatnich, by szukali
odpoczynku w restauracjach. W miejscach, w których postawienia ławek trudno uniknąć, np. na przystankach czy peronach metra, stawia się ławki bez oparć lub nawet bez… siedzisk.

Likwiduje się systematycznie miejsca parkingowe – nie budując w zamian żadnych podziemnych parkingów – blokując dotychczasowe miejsca słupkami lub przebudowując ulice. Jednocześnie podnosi się drastycznie opłaty za parkowanie, nie tylko dla przyjezdnych, lecz także stałych mieszkańców.

Zwęża się ulice pod najróżniejszymi pięknie brzmiącymi pretekstami, by narastającą ilością korków samochodowych zmusić mieszkańców do wyniesienia się na peryferie i opuszczenia centrum miasta.

Niemal całkowicie wstrzymano inwestycje. Inwestycji na pokaz jest dużo, jednak te realne – kontrola systemu ciepłowniczego, kanalizacyjnego, architektury miejskiej czy płynności ruchu drogowego od lat są skrajnie zaniedbane. Nie ma dzielnicy, w której mieszkańcy nie narzekaliby na idiotyzmy urzędnicze czy awarie rur.

Opłaty komunalne podnosi się do astronomicznych rozmiarów, by dotychczasowych mieszkańców nie było stać na utrzymanie się w dotychczasowym miejscu zamieszkania. Nieprzypadkowo drakońska podwyżka opłat za odbiór śmieci wprowadzona w 2021 roku powiązana została ze zużyciem wody, by uderzyć w zużywających tę wodę ludzi starszych i chorych oraz w rodziny z dziećmi – nie mieszczących się w orbicie zainteresowania władz miasta. Samotnych, zapracowanych osób podwyżka dotyka w mniejszym stopniu.

Celem tych działań jest stworzenie nowej miejskiej klasy społecznej najemnych pracowników, młodych, przybyłych spoza miasta, pozbawionych oparcia w rodzinie czy tradycji, łatwo poddających się naciskom i propagandzie, wykorzystywanych w swoich kompleksach, głosujących wedle życzeń swoich pracodawców, jak najmniej zorganizowanych i niegroźnych dla korporacyjno-mafijnego układu. W ten sposób powstaje środowisko, w którym wybory polityczne stają się fikcją, ponieważ większość wyborców uzależniona jest od pozamerytorycznych wpływów.

W celu utrzymania władzy oprócz tworzenia uzależnionego ekonomicznie elektoratu stosowane są też operacje propagandowe w mediach społecznościowych. W przypadku podwyżki opłat za śmieci przybrały one humorystyczną postać, gdy chór wynajętych tzw. trolli internetowych, będących jakoby mieszkańcami miasta, ochoczo cieszył się z podwyżki, przekonując, że jest ona dobrodziejstwem lub że jest ona nieunikniona. Za pieniądze podatników zorganizowano też kosztowną kłamliwą kampanię medialną przekonującą, że podwyżka jest dziełem aktualnej władzy ogólnokrajowej, choć ustawa powstała w latach 2012-2013 za rządów koalicji związanej politycznie z obecnymi władzami miasta i wcale nie wymusza na samorządzie zastosowanych rozwiązań i taryf – w żadnym mieście w Polsce nie dokonano podobnie drastycznych podwyżek.

Czy Warszawa zostanie na zawsze w rękach półkryminalnego układu, trudno ocenić. Procesy społeczne czasem wymykają się spod kontroli i podążają własnymi drogami. Być może zamierzenia warszawskiej sitwy jednak w pewnym momencie napotkają na opór, który pojawi się z najmniej przez nią przewidywanej strony.

 

 

9 Komentarzy

    • Adam

      Niestety nie. Śpiewak np. do transportu ma równie komunistyczne podejście jak tzw. ruchy miejskie, działające na zlecenie ratusza. Tylko StOP korkom!

  1. antykasta

    Może nowa lewica ze Śpiewakiem pomoże tę bandę zneutralizować. Całe kwartały ulic przejmowane są przez gangi prawnicze, jak długo jeszcze?

  2. oleś

    Ławki, które nie są ławkami, tylko jakimiś półpoddupkami to kuriozum. Dla kogo to kretyństwo? Chyba tylko dla projektanta debila.

    • Mieszkanka Centrum

      Na liczbie rozstawionych ławkach na skwerze Sybiraków w centrum Warszawy na Woli odbywają się głównie libacje okolicznych i przyjezdnych pijaków. Już wole zmuszać ludzi do odwiedzenia kawiarni niż opinie śpiących tłumnie na ławkach.

Dodaj komentarz